Kapelusze (teatr)

Z Encyklopedia Pomorza Zachodniego - pomeranica.pl
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Okładka piątego programu STS „Skrzat” Kapelusze z maja 1959

Kapelusze – piąty program Studenckiego Teatrzyku Satyrycznego „Skrzat” w Szczecinie. W maju 1959 roku spektakl został trzykrotnie zaprezentowany podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Kulturalnego Studentów w Krakowie, uzyskując nagrodę rektora PWSM z Katowic.

Informacje o programie




Zdjęcia ze spektaklu



Udział w Ogólnopolskim Festiwalu Kulturalnym Studentów w Krakowie

  • 7 maja 1959 – sala Związku Zawodowego Kolejarzy, ul. Filipa 6, godz. 17.00
  • 8 maja 1959 – sala teatralna ZPAP, ul. Łobzowska 3, godz. 20.00
  • 9 maja 1959 – Dom Kultury Huty im. Lenina, ul. Majakowskiego 2, godz. 19.00



Nagrody

  • 1959 – nagroda rektora PWSM z Katowic za program Kapelusze na I Ogólnopolskim Festiwalu Kulturalnym Studentów w Krakowie (6-10 maja)



Afisz (maj 1959)

Z prasy

  • (...) Nikt nie liczył się z jakimkolwiek sukcesem Studenckiego Teatrzyku „Skrzat”. Zespół ten wyjechał do Krakowa z premierą nowego programu zatytułowanego Kapelusze. Jednak już pierwszy spektakl w sali Teatru ZZK zdobył uznanie publiczności i mile zaskoczone twarze dziennikarzy, którzy po premierze wpadli za kulisy, podniosły nasz zespół na tzw. „duchu”. Reszty dokonała opinia obecnego na spektaklu członka Jury Festiwalu, p. Kazimierza Rudzkiego, który, jak głosiła nieoficjalna fama, nie wyrażał się do końca festiwalu inaczej jak dobrze. Drugi spektakl, który odbył się w bardzo złych warunkach technicznych sali teatralnej ZPAP-u wypadł znacznie lepiej, a trzeci w dniu Święta Hutnika w Domu Kultury w Nowej Hucie przejdzie zapewne do historii Teatrzyku. Szczelnie wypełniona publicznością sala czuła się tak doskonale, że gdy jeden z członków zespołu, niechcący razem z boczną ścianą sceny wypadł na korytarz i powstał nieopisany hałas, publiczność przyjęła to za świetny numer i pomyślała, że właśnie w ten sposób „podły ptak znosi swoje jajka”. Wszystkie spektakle „Skrzata” odbywały się mimo bardzo drogich biletów (od 18 do 21 zł) przy szczelnie wypełnionych salach. W dniu „Sądu Ostatecznego” „Skrzat” uzyskał nagrodę Rektora PWSM w Katowicach pod postacią biblioteki, pozostawiając w pobitym polu nawet renomowany kabaret gdański „To Tu”, warszawskie „Hybrydy”, wrocławski „Kalambur”, łódzki „Hurmaczek” oraz warszawski kabaret „Wielokrążek”. Jak na pierwszy ogólnopolski debiut zespół Studenckiego Teatrzyku „Skrzat” wypadł bardzo dobrze. Aha! Kto przypadkiem będzie oglądał Kronikę Filmową z dni Festiwalu, ujrzy na czele pochodu dwóch hoplitów i zakutego w kajdany mnicha prowadzonego na grubym łańcuchu przez współczesnego opryszka, niech wie, że to „Skrzat” w ten sposób zaprezentował swoją fantazję w pochodzie żaków krakowskich w ich dorocznym święcie Juwenalii. („Skrzat” w Krakowie, „Biuletyn” 1959 nr 5)
  • (...) Dużym powodzeniem cieszy się w szczecińskim Teatrzyku Studenckim „Skrzat” ostatni program pt. KAPELUSZE, który uznany został za jeden z najlepszych, zaprezentowanych na krakowskich JUWENALIACH przez czołowe środowiska akademickie kraju (Warszawa, Kraków Gdańsk!). Młodzież szczecińska, jak zgodnie stwierdzają sprawozdawcy, dała spektakl oryginalny z jednego przede wszystkim powodu: to nie był szczególnie trafny lub dowcipny przyczynek do opinii, jaką młodzi wydają na temat czasów współczesnych. Ambicje są dużo szersze. „Kapelusze” - to śmiała próba przewartościowania praw moralnych, obowiązujących od czasów Kaina i Abla, to protest młodych przeciwko moralności egoizmu. „Skrzat” celowo popada w utopię: szkicuje moralne perspektywy rozwoju człowieka, gdyby w pewnych momentach historii człowiek zachował się inaczej, niż się zachował. (Udały się „Kapelusze” szczecińskim studentom, „Kurier Szczeciński” 1959 nr 141)
  • (...) „Kości” i „W podróży” - to świetne teksty i świetna gra Kazimierza Kusiaka, którego cechuje wielka swoboda i naturalność. Gest i słowo ten wykonawca ma opanowane do tego stopnia, że możemy zapomnieć o aktorstwie, a patrzeć na widowisko jak na rzeczywisty epizod. Gdyby dodać mu odpowiednich partnerów, „Kości” i „W podróży” mogłyby się stać jeszcze większym sukcesem teatrzyku. Ciekawie zapowiada się Anna Koławska, choć brak jej jeszcze rutyny, a tremę usiłuje ona zatuszować sztuczną często pewnością siebie, czy zbyt podniesionym głosem. Andrzej Androchowicz jest zupełnie dobry jako błazen Friko. Ale nie podoba mi się napuszony tekst Prutkowskiego ani koncepcja reżysera, który stwarza chwilami magnetofonową histerię w wypowiadaniu myśli błazna. Wydaje mi się, że Androchowicz nie jest należycie wykorzystany w programie „Kapelusze” i że niestety jego umiejętności i talentu nie zharmonizowano z odpowiednim tekstem. Ryszard Reichert jest dobry i naturalny w „Zwierzętach hr. Cagliostro”. (...) Stefania Gołach poprawna, ale nie porywała, chyba dzięki wrodzonej sobie stateczności. (...)Z utworów szczecińskich najlepiej wypadły dialogi Ryszarda Grabowskiego „Szymon” i „Legitymacyjki”. Tekst pierwszy został zupełnie dobrze podany przez Reicherta i Androchowicza. Obaj popisali się niezłym opanowaniem aktorskim tak tekstu, jak i słowa. A tekst był trudny - zmuszający do nagłych przejść, zawieszenia głosu, mimiki. (Józef Bursewicz, Podróż prawie mądra, „Dodatek literacki Głosu Szczecińskiego” nr 6, „Głos Szczeciński” 1959 nr 152, s. 4)



Inne programy „Skrzata”



Żródła



Logo pomeranica.jpg
Autor opracowania: Andrzej Androchowicz